Szacunek to podstawa

Relacje interpersonalne. Każdy z Nas, w większym lub mniejszym stopniu potrzebuje tych relacji. Oczywiście można oddać się samotności i wieczory spędzać przy herbacie pod kocem, ale to z czasem zacznie Nas zjadać od środka, choć sami możemy być tego nieświadomi.

Warto mieć kogoś blisko, mieć oparcie w trudnych momentach i łapać piękne wspomnienia, kiedy jest dobrze. Pić razem kawę, rozmawiać o serialach, chodzić na świąteczne zakupy. Tak po prostu.

Jednak nie zawsze znajomości Nam służą. Choć na początku wyglądają na obiecujące to z czasem mogą zmienić się w coś toksycznego, niezdrowego. A chyba każdy z Nas ma wystarczająco dużo problemów, więc dlaczego mielibyśmy trzymać przy sobie takie osoby? Życie samo w sobie potrafi nieźle skopać dupę, więc z szacunku do siebie samych powinniśmy to eliminować.

Oczywiście nie jest to tak łatwe w praktyce jak w teorii, ale halo! Nie ma rzeczy niemożliwych! Jeśli tylko My wkładamy wszystko co możemy w dana relację, to mamy prawo wymagać, a nawet powinniśmy.

Bardzo często jesteśmy przywiązani do tej osoby i nie wyobrażamy sobie życia bez niej. Jeśli możemy podjąć rozmowę na ten temat i przynosi ona skutki to chwała Panu!

Natomiast najczęściej takie osoby nie widzą swoich błędów i obiecują zmianę kiedy jest na prawdę źle i być może stosują się do tego przez pewien okres ale z biegiem czasu wracają do starych przyzwyczajeń.

Zadajmy sobie w tym przypadku główne pytanie.

Jak my sami się z tym czujemy?

Jako osoba wymagająca szacunku na każdym etapie znajomości nie mogę sobie pozwolić na manipulacje czy wyrzuty ze strony osoby, która powinna być oparciem.

System wartości powinien wyglądać w ten sposob:

Po pierwsze: ja.

Koniec.

Rzucę jeszcze jakimś cytatem, bo lubię.

Naprawdę silni ludzie nie tłumaczą, dlaczego wymagają szacunku. Po prostu nie zadają się z kimś, kto im szacunku nie daje

-Sherry Argov

Jeśli sam nie szanujesz siebie, to nikt tego za Ciebie nie będzie robił. I może wygląda to dość egoistyczne, ale Wszyscy Jesteśmy Egoistami. Czy tego chcecie czy nie!

Dla jasności, egoizm to nic złego jeśli potrafimy to wykorzystać w odpowiedni sposób.

Więc zacznijmy się szanować, do cholery i nie stwarzamy sobie dodatkowych problemów.

Reklamy

Nie marnujmy sobie życia

Dość niedawno zauważyłam, że przestałam skupiać się na życiu. Przez ostatnie dwa miesiące ominęło mnie naprawdę wiele fascynujących, jak i zwykłych ale na swój sposób pięknych momentów.

Wracając do domu nie miałam czasu dla Bliskich, nie mówiąc już o sobie. Wszystko kręciło się wokół pracy i kawy, bo na sen też nie miałam zbyt wiele czasu. Kiedy miałam wolną chwilę moja uwaga skupiała się głównie na domowych obowiązkach i przygotowaniu się na następny dzień pracy. Nie potrzebowałam odpoczynku, nawet o tym nie myślałam. Chyba wpadłam w pracoholizm.

Zauważyłam to dopiero po dwóch miesiącach, kiedy pijąc poranną kawę w pracy, zastanawiałam się jaki mamy miesiąc, co ja tu robię i kiedy ostatnio jadłam. Zmienił mi się stosunek do Bliskich, relacje z niegdyś Mężczyzną mojego życia, Przyjaciółmi.

I właśnie w tym momencie, kiedy to piszę, zaczęłam się zastanawiać nad tym co tak naprawdę jest w życiu ważne. Dla mnie.

Bo czy na prawdę tak wiele potrzeba, żeby wypić kawę z Mamą i wysłuchać co się u Niej dzieje albo jak się czuje? Ta Kobieta poświęciła dla mnie naprawdę wiele i jest w stanie poświęcić jeszcze więcej.

Albo czy spędzenie czasu z młodszym rodzeństwem wymaga od Nas tak wiele? Dzieci kochają Nas całym sercem i poświęcony im czas nigdy nie będzie zmarnowany. Obejrzenie wspólnie bajki, wyjście na spacer czy zwykła zabawa wywoła uśmiech na twarzy i da poczucie, że kochamy i pamiętamy.

A wysłuchanie Przyjaciółki gdy ma problem? Podsunięcie rozwiązania lub wsparcie da jej naprawdę wiele. Wystarczy przytulić, powiedzieć, że będzie dobrze. Nas to nic nie kosztuje.

Czasami naprawdę warto jest zatrzymać się w życiu, ciągłym biegu i dać trochę ciepła od siebie, to wszystko do Nas wróci.

Uśmiech Mamy, miłość dziecka, wdzięczność przyjaciółki da Nam więcej niż milion przypadkowych osób spotkanych w biegu.

Nie zapominajmy co jest dla Nas tak naprawdę ważne, co daje Nam prawdziwą radość. Wspólne spędzanie czasu z bliskimi, czy (w tym wypadku) praca? Korzystamy z życia, nie zamieniajmy się w roboty napędzane kawą, które wyzbyły się emocji.

Bądźmy ludźmi, kochajmy, dzielmy się sobą. Bo to jest ważne.

  • Liczy się każda chwila, którą można spędzić z bliskimi – póki jeszcze są tutaj. Za chwilę będzie za późno. Tak mało czasu zostało. Za mało, za mało czasu, żeby z każdym porozmawiać, żeby odpowiedzieć na całą tę miłość, żeby ogarnąć wszystkie te potrzeby, żeby zadbać o każdego, kto tego potrzebuje.

Ja nie szukam, ja wszystko mam

1 września, na szczęście już mnie to nie dotyczy! Ale pomyślałam o podsumowaniu wakacji, które były w zupełności pozbawione jakiejkolwiek równowagi. Chyba jak całe życie, ale tutaj posmakowałam apogeum!

Raz pracowałam zbyt dużo, a innym razem miałam ponad miarę czasu wolnego. Wypiłam na pewno zbyt dużo alkoholu w przeciągu tego lata. Staram się jakoś zagłuszyć wyrzuty sumienia i usprawiedliwiać się słowami „Cholera, przecież jestem młoda!” Nawet trochę wstyd przyznać, ale taka sielanka bardzo mi pomogła, nawet trochę uleczyła. Nie miałam czasu myśleć o bezsensie życia i znajomościach, które już nie istnieją. Choć jedną udało mi się odratować!

Kiedy przypomnę sobie jak bardzo byłam nieświadoma wychodząc wtedy na piwo, które zaproponowała właśnie Stara Znajoma to jest mi żal siebie samej. Właśnie dziś uświadomiłam sobie, że tego wieczora spotkałam przeszłość, teraźniejszość i przyszłość. Brzmi zabawnie, prawda? A jednak!

Właśnie wtedy, sącząc zimną Perłę Export, mój wzrok wyłapał charakterystyczną czerwoną bluzę, która kiedyś miała na sobie zapach moich perfum, pathetic. Ale zauważyłam wtedy, że ta obojętność przestała robić na mnie wrażenie, jakby nic się nie stało. Błogie uczucie kiedy zdajesz sobie sprawę, że to już koniec. Rok. To była przeszłość.

Teraźniejszością była Ona, powiew świeżości. Nasza nieskrępowana rozmowa nie wskazywała na to, że nie rozmawiałyśmy prawie przez 3 lata. Miałam lekkie obawy przed tym spotkaniem. Trzy lata temu byłyśmy zupełnie inne niż dziś. Jednak moje zmartwienie szybko minęło, było jak dawniej. Bardzo się z tego cieszę, tęskniłam czasami. Mission complete!

Przyszłością wtedy było nowe towarzystwo, które spotkałam i to z kim złapałam świetny kontakt, przynajmniej na tamten moment. Naprawdę byłam pełna nadziei! Jednocześnie cieszyłam się z zakończenia etapu w życiu i z rozpoczęcia nowej znajomości.

Dodatkowo wróciłam do domu z nowym przyjacielem. Wstępnie miał zostać tylko na jedną noc, ale do dziś śpimy w jednym łóżku.

Adoptowałam drugiego pieska! Tylko one mają w sobie tyle miłości i niewinności. Gdybym miała pisać tu o swojej miłości do psów to prawdopodobnie skończyłabym w wieku 80 lat.

Od czasu do czasu ludzie mówią mi: “Spokojnie, to tylko pies.” Jeśli ty także myślisz, że to “tylko pies”, to może używasz też określeń takich jak: “tylko przyjaciel”, “tylko wschód słońca”, “tylko obietnica”. “Tylko pies” wniósł do mego życia istotę przyjaźni, zaufania i czystej, nieposkromionej radości. “Tylko pies” okazuje mi współczucie i cierpliwość, które sprawiają, że staję się lepszym człowiekiem. Z powodu „tylko psa” wstaję rano, chodzę na długie spacery i patrzę ze spokojem w przyszłość. Bo dla mnie i ludzi takich jak ja, to nie “tylko pies”, ale ucieleśnienie wszystkich nadziei i marzeń o przyszłości, dobrych wspomnień i czystej radości z chwili, która trwa. “Tylko pies” wydobywa to, co we mnie dobre i odwraca moje myśli ode mnie i codziennych trosk. Mam nadzieję, że pewnego dnia zrozumieją, że to nie “tylko pies”, ale istota, która uczy mnie człowieczeństwa i sprawia, że jestem czymś więcej niż „tylko człowiekiem” – Sandra Dee

I kiedy zasypiam z nimi przytulonymi do mnie, to zdaje sobie sprawę, że mam wszystko, już nie muszę szukać!

Masz ochotę na herbatę?

W końcu mogę wrócić! Nie mam najlepszej pamięci do haseł, ale pracuję nad tym.


Zapach końca sierpnia działa kojąco jak łyk zimnej wody w najgorętszy dzień lata, albo jak całus mamy w kolano zaraz po przewróceniu się w wieku 5 lat.

Dzień zaczyna się kawą i spacerem z psem przemierzając uliczki razem z chłodnym ale rześkim powietrzem. O 6 już nie jest tak jasno, wszystko dopiero wstaje i widać jeszcze resztki unoszącej się mgły. Później robi się cieplej, siedzenie na ławce z książką i słońcem na twarzy to czysta przyjemność. Niezaprzeczalnie najlepsze są wieczory, tak samo chłodne jak poranki. Po całym dniu można usiąść pod kocem i napawać się końcem sierpnia mieszającym się wraz z początkiem września. Przez uchylone okno wpada zimne powietrze przed którym chroni miękki koc pachnący płynem do płukania i perfumami, i herbata.

Właśnie o tę herbatę chodzi. Jest takim lekarstwem na każdy istniejący problem, nic Ci nie pomoże tak jak ona. Przeziębienie, grypa, ból brzucha, zimno, złamane serce, okropne samopoczucie? Herbata.

W tym wszystkim miło by było mieć kogoś z kim można usiąść przy filiżance rozmawiając o niczym, albo nawet w całkowitej ciszy która nie krępuje, bo obie strony wiedzą, że nie muszą o niczym rozmawiać. Clive Staples Lewis powiedział, że herbata powinna być wypijana w samotności, nigdy się z tym nie zgodzę. Herbata jest idealna zarówno w dobrym towarzystwie jak i w samotności. Tylko inaczej działa. Mając nieskończoność herbaty, możesz mi opowiedzieć nieskończone ilości historii, a ja będę słuchać.

Jestem władcą najpotężniejszego imperium na Ziemi, a nie mam się z kim napić herbaty.

Józef Stalin

A jeśli nie znajdę nikogo, to sama jesiennymi i zimowymi wieczorami będę leczyć siebie i swoją duszę herbatą. Aż do kolejnych wakacji, wtedy wszystko wygląda inaczej. I do końca sierpnia będę myśleć z utęsknieniem o chłodnych wieczorach które mogę spędzić sama ze sobą w asyście herbaty i koca, które w połączeniu mają niezwykle własności.

To drink tea is to forget the noise of the world.

W dół brzuchem

W ciągu całego życia towarzyszy nam mnóstwo emocji. Od miłości która rzekomo dodaje nam skrzydeł, przez radość i smutek, aż po nienawiść. Słyszałam, że nienawiść zabija Nas i ludzi wokół, ale nie jestem w stanie tego potwierdzić na własnym doświadczeniu. Moja nienawiść nie zrobiła nikomu krzywdy.

Emocje władają Naszym życiem, niewątpliwie. Bez miłości nie byłoby szczęścia, bez nienawiścismutku. I odwrotnie. Nie możemy bez nich żyć, dają nam znaki na temat społeczeństwa, znajomych i doświadczeń. Mówią nam czy warto. Potrzebujemy ich żeby dorosnąć. Żeby być dorosłym pod każdym względem.

Chociaż czasami kaleczą duszę.

To takie dzikie konie przy których pracuje sie latami, żeby nad nimi zapanować. Nie mam pojęcia skąd wzięłam tak głupie porównanie.

Jednym z ostatnich uczuć jakie najczęściej mi towarzyszy jest obojętność. Nie wiem czy do tego trzeba dorosnąć, czy po prostu życie musi wyssać z Ciebie wszystko co dobre. Chyba jestem zbyt młoda na oba warianty.

Z biegiem czasu ten cały ogół wydaje się być nijaki, niepotrzebny. Bo przecież wcale tego nie potrzebowałam. Prawda? Liczy się tylko to co jest tu, co jest teraz. I to nie jest żadne Carpe Diem. To jest obojętność. Przestaje przeszkadzać Ci zachowanie innych, ich poglądy, nie wchodzisz w dyskusje, bo po co?

Z czasem człowiek przestaje być wrażliwy nawet na najbliższych. Uodparnia się na wszystko co go otacza. Nie przeszkadzają już spalone mosty i litry wylanych łez. Nie przeszkadza nic. Jesteś tylko Ty i tylko na Siebie możesz liczyć.

Pusty jak groby zaginionych
Weź, znajdź mnie
I złap mnie za rękę zanim znowu się zacznie
Stańmy we dwoje tyłem
Przed tym wybuchem
Bo jak pierdolnie, chcę lecieć w dół brzuchem.

Nawet jeśli czasem pojawi się myśl, że szkoda, że tęskno to zabijasz to szybko dożylną dawką obojętności. Można powiedzieć, że przyjmujesz wszystko na klatę ale spływa po Tobie jak po kaczce.

Właśnie dziś, na nocny spacer z psem wybrałam miejsca które przywołują wspomnienia. Zawsze kiedy tamtędy szłam przenosiłam się w inny czas. Czasami szłam zdenerwowana, czasami ze łzami w oczach, a czasami musiałam zawrócić, ale nie dzis. Kiedy poczułam takie ukłucie przeszłości, spalonych mostów, już wiedziałam, że to wszystko wraca. Po prostu zamknęłam oczy, wzięłam głęboki wdech i czułam obojętność. A wręcz nie czułam nic, bo nie chciałam czuć czegokolwiek.

To jest jak letarg, po prostu z tym żyjesz i jest Ci to obojętne.

Życie strzela w tył głowy bez jeńców
Kurwa jak wielką mam dziurę po sercu
Pusty jak oczy morderców, jak Swołocz
Co drwi sobie z Downa, jarając z nim zioło


A teraz kiedy przelałam swoje przemyślenia tutaj mogę w spokoju iść spać. Mam nadzieję, że nie brzmi to jak skowyt porzuconego psa, bo nie taki był zamysł. A jeśli tak, to wybaczcie.

Bycie miłym jest nudne

Przez ten skwar nie mogę znaleźć sobie miejsca i jasności umysłu. Jednak mam w głowie temat i będę próbować!

Zaczynamy!


Nie lubię miłych ludzi

Kiedy podczas rozmowy ktoś chce opisać inną osobę, zwykle używa słowa „miły„. Ale co to do cholery znaczy? Powiem Wam, jak ja to widzę, jak widzę miłych ludzi. Zapnijcie pasy.

Mili ludzie nie mają żadnego wyrazu. Są bezbarwni. Oni po prostu istnieją, ale niczego nie wnoszą do życia. NASZEGO I ICH. Nie mają poczucia humoru, dystansu i własnego zdania, a jeśli już to boją się je wyrazić. Są bezpieczni. Miłych ludzi spotkasz wszędzie. W pracy, w szkole, w autobusie, wśród znajomych i obcych. Ale gdzie spotkać kogoś interesującego?

Starają się być poprawni, nikogo nie urazić. Dla przykładu podam dwie koleżanki, które wybierają się do sklepu. Jedna przymierza sukienkę, w której wygląda fatalnie, a druga skomentuje to „Pasuje Ci do butów.” Po co? Skoro wygląda źle, to jej powiedz.

Nawiąże też do jakże głupiego, choć trafnego i lekko prześmiewczego stwierdzenia, które krąży po Internecie od zarania dziejów.

Łobuz kocha najbardziej.

Czytałam wiele i jeszcze więcej widziałam na temat miłych chłopców ala mężczyzn. Nie chodzi tu o bicie swojej partnerki czy wyzywania jej. Mili faceci unikają konfrontacji, bo boją się o swoją opinię. Boją się o to, jak wypadną w oczach wybranki. Boją się zażartować, bo co jeśli się obrazi, jesli źle zrozumie, jeśli to ją urazi. Zero improwizacji, zero szaleństwa. Tylko rutyna, stały plan i rozmowa na te same tematy, te same pytania i te same odpowiedzi. Stąpają tylko po pewnym gruncie, a czasami trzeba przełamać lody.

Kobiet też się to tyczy, miłe dziewczyny które podczas rozmowy przytakują i kiwają głową zgadzając się ze wszystkim. Nawet jeśli się nie zgadza, to przecież nie powie. Mam wiele znajomych, które właśnie w taki sposób żyją. Są miłe i nudne, bez wyrazu. Z żartu się obrazi, potem strzeli focha bez powodu, a na koniec awantura.

Pathetic

Nie bójmy się przepychać w dyskusji. Miejmy charakter i pokazujmy to światu.


Dodam coś jeszcze, żeby nie bylo niejasności.

To, że ktoś nie jest miły, nie znaczy, że jest wulgarny i jego żarty są zupełnie bez smaku. Nie jest gburem i nie obraża wszystkich dookoła.

Jeśli jesteś niemiły możesz być życzliwy i empatyczny, ale nie zważasz czy jest to dla Ciebie bezpieczne.

Bądźmy prawdziwi.

Zabierz mnie do teatru

Z reguły wieczory wolę spędzać w domu. Pod kocem, z herbatą i moim psem.

Nie, że boję się ludzi. Po prostu ciężko znaleźć kogoś ciekawego, w miarę normalnego, kogoś kto ma coś do powiedzenia, z błyskiem w oku mówiącym”

„Hej, zróbmy coś głupiego!”

Z reguły jestem rozważa, naprawdę. Czasami daje się namówić znajomym na „nocne wyjście”

Wychodzimy w czwórkę. Wszyscy chcą iść do klubu, a ja na starówkę. Trzy do jednego, przegrywam.

Wchodzimy do klubu, mówią, że jest „fajny”. Wygląda jak każdy inny. Ładni ludzie tańczą, brzydcy zresztą też. Muzyka jest głośna i nie w moim stylu. Muszę się napić, żeby tu przeżyć.

Podchodzę do baru, potrzebuję drinka. Inaczej wyszłabym po piętnastu minutach, może nawet wcześniej. Za barem stoi przystojny barman. Z plakietki mogę wyczytać, że ma na imię Mateusz. Faktycznie przystojny.

Pyta co podać, a ja szybko przeglądam alkohole na półkach. Waham się między Cuba Libre, a Mohito. On proponuje Sex On The Beach, a ja proszę o dwie czterdziestki Finlandii i sok pomarańczowy. Popatrzył jakby z aprobatą ale i współczuciem. Przystojny.

Po dwóch czterdziestkach jest mi trochę lepiej. Znajomi tańczą, ja nie jestem na tyle pijana żeby wkroczyć na parkiet. Obserwuję. Prawdopodobnie naćpani chłopcy jeszcze nie mężczyźni szukają swojej łani, polują. Dziewczyny wyginają się w kusych spódniczkach.

To wygląda jak taniec godowy. Gdzie są, kurwa, kamery Discovery?

Po kilku kolejkach wychodzę na papierosa. Czuję przelewajacy się przez moje ciało alkohol.

Ktoś się zaczyna bić, laski piszczą. Jeden upada od pierwszego strzału, ktoś dzwoni po pogotowie.

Podchodzi do mnie starszy Pan, wygląda na menela. Prosi o papierosa, więc daję. Zaczyna ze mną rozmawiać, jestem pijana.

Opowiada o swoim życiu, doslownie o całym życiu, nawet Go lubię, trochę współczuję. Przez chwilę Go nie słucham, bo zastanawiam się dlaczego lepiej dogaduje się z Nim niż z ludźmi w klubie? Jestem pijana
Pyta o moje życie, ja nie wiem co mam mu odpowiedzieć, cholera.

Opowiadam mu o sobie, opowiadam prawdę, bo tak działa alkohol. Palę kolejnego papierosa, czestuję go.
Mówię mu, że przyszłam ze znajomymi, że nie przepadam za klubami.
Pyta się, gdzie chciałbym być teraz.
Zaczynam się nad tym zastanawiać. Milczę, zaciągam się dymem, który ponoć zabija. Myślami byłam na Hawajah, w Grecji, Szkocji, nawet w Meksyku.

Odpowiadam w koncu, że chciałabym być teraz w teatrze.

Pan Cezary, bo tak miał na imię, rzucił ciepłe spojrzenie i powiedział:

Młoda damo, gybym miał 30 lat mniej, zabrałbym Cię do teatru.